Kazanie – Boże Ciało 2019 – Ks prof. dr hab. Edward Walewander

Boże Ciało 2019 roku

I. To dla mnie wielka radość, radość szczególna, że w uroczystość Bożego Ciała mogę w rodzinnym kościele dać świadectwo swojej wiary i uczestniczyć razem Wami, Bracia i Siostry, w ofierze Mszy św. przy okazji dzisiejszego wielkiego święta.

Obecnie nie jest łatwo przemawiać. Czasem trudno zebrać myśli. Ale mówić trzeba, podejmując próbę zrozumienia tego, co się wokół dzieje. Zauważamy, że niejedna instytucja chwieje się dziś w posadach. Nie omija to także Kościoła. W tym wszystkim, co się dzieje, chodzi, w ostatecznym rozrachunku, o to, byśmy zwrócili się jeszcze mocniej ku Bogu. W życiu nie chodzi o to, by uniknąć problemów, ale przede wszystkim o to, by mieć pełne przekonanie o Bożej obecności na naszej drodze, takiej, jaka ona jest. Ostatecznym celem człowieka jest bowiem osiągnięcie zbawienia, a nie tylko bezkonfliktowe życie. Kiedy więc słyszymy o prześladowaniach czy o wrogich wypowiedziach na temat Kościoła, nie powinniśmy się bać, bo one przygotowują nas na trudne doświadczenia. Nie chodzi więc o to, byśmy ulegali lękowi, lecz rozpoznawali znaki czasu. Naszym zadaniem jest bowiem zachowanie skarbu wiary.

II. Przypomnijmy sobie wymowne fakty z naszej niedawnej przeszłości. Gdy we wrześniu 1939 r. Niemcy błyskawicznie podbijali naszą ojczyznę, wielu ludzi, również tutejszych parafian, początkowo zdawało się tracić głowę i ulegać beznadziei. Wtedy ks. Marcin Bardel, młody wikariusz krasnobrodzki, przerażonym wiernym, zebranym w tej świątyni, zacytował dla pokrzepienia serc wiersz naszego poety Zygmunta Krasińskiego, trzeciego wieszcza narodowego: „Cokolwiek będzie, cokolwiek się stanie, […], jedno wiem tylko: Polska zmartwychwstanie” [1].

Po drugiej bitwie pod Krasnobrodem, która rozegrała się w październiku 1939 r., ks. Marcin zdał sobie sprawę, że gdy wkroczą tu Niemcy, zostanie surowo ukarany za tę patriotyczną wypowiedź. Zląkł się. W pamiętniku tak przedstawił swój ówczesny stan ducha: „Cały drżący ze strachu wpadłem akurat na kapelana. On do mnie: »Dziecko kochane, co się boisz? Masz matkę?”«. Szepczę, że mam. »No to widzisz, że nic ci się nie stanie, bo ona modli się za ciebie«. Uspokoiłem się takim prostym argumentem”[2].

Wszystko się sprawdziło. Ksiądz Bardel został zaaresztowany, przeżył niemieckie obozy koncentracyjne. Pod koniec życia spisał wszystko w pamiętniku. Chrystus zwyciężył. Butni Niemcy nie zbudowali tysiącletniej Rzeszy.

III. Moje dzisiejsze kazanie chciałbym oprzeć na trzech prostych stwierdzeniach: idziemy za Chrystusem, stoimy przed Chrystusem i klęczymy przed Chrystusem. Są łatwe do zapamiętania i zachęcają do współmyślenia i do współuczestnictwa.

Chrystus umarł, ale po trzech dniach zmartwychwstał. Jest z nami w Eucharystii po wszystkie dni aż do skończenia świata. Towarzyszy nam zarówno w chwilach największej radości, jak też w sytuacjach najtrudniejszych, niekiedy wręcz tragicznych. Był z nami również wtedy, gdy niszczono świątynie. Święty Paweł zapowiedział: „Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg” (1 Kor 3, 17).

Kocham Eucharystię. Z radością i pokorą sprawuję Najświętszą Ofiarę. Zawsze chętnie uczestniczę w wystawieniu Najświętszego Sakramentu, zwłaszcza w monstrancji. Nie zdarza się, bym przeszedł obok świątyni, nie wstąpiwszy przynajmniej na krótką adorację. Moja pobożność ma różne źródła, ale z pewnością najważniejszym był dom rodzinny, zwłaszcza głęboka pobożność mojej Mamy. Nigdy nie przeszła obok kościoła, nie wchodząc doń choć na chwilę na modlitwę.

W mojej parafii rodzinnej ośmielam się wyznać jeszcze coś bardziej osobistego. Kiedyś w pewnym gronie powiedziałem, że lubię nabożeństwa, zwłaszcza wystawienie Najświętszego Sakramentu i odmawiane wówczas litanie. Obecna przy tym moja Mama powiedziała: „Kiedy byłam w ciąży, powierzałam Cię opiece Bożej, zwłaszcza gdy kapłan błogosławił Najświętszym Sakramentem”.

Mówię to teraz, kiedy widzę tu wiele matek i ojców, by podkreślić, jak ważny jest wpływ rodziców i wychowania w domu rodzinnym. Tego nie możemy zaniedbać. Wszelkiej maści destrukcyjne siły wiedzą o tym dobrze, dlatego chcą zniweczyć rolę matki i domu rodzinnego. Kobietę degradują do rzeczy, tylko do użycia. Tymczasem stara mądrość żydowska głosi: Kto zniszczy kobietę, ten zniszczy cały świat.

IV. W uroczystość Bożego Ciała Chrystus obecny w Najświętszym Sakramencie wychodzi z kościelnych murów na ulice i place naszych miast i wsi, by ukazać publicznie, że jest zawsze z nami i nic, co nas dotyczy, nie jest Mu obojętne. Idziemy za Nim w procesji, by złożyć hołd naszemu jedynemu Panu i podziękować za otrzymane od Niego łaski. Dopóki przy Nim jesteśmy, dopóty nic nam nie grozi. W Nim wszystko możemy. On nas umacnia i nami kieruje. Nigdy nas nie zawiedzie. Zostanie z nami, jak obiecał, aż do skończenia świata (por. Mt 28, 20). Do Niego zawsze należy ostatnie słowo.

To Bóg jest panem wszechświata, a nie człowiek. Nawet ten, który dzierży nieograniczoną władzę, rządzi wielomilionowym państwem i uzurpuje sobie prawo do zbrojnego zagarnięcia terytorium obcego kraju. Wszyscy ludzie, nawet ci najpotężniejsi, przemijają jak trawa. Nie wolno o tym zapominać! Kościół, jak dobra matka, przypomina nam te prawdy. Mówią o tym w kościelnej wspólnocie ludzie głębokiej wiary.

Jacek Zieliński, jeden z braci Zielińskich, liderów znanego i niegdyś bardzo popularnego zespołu rockowego Skaldowie, w wywiadzie opublikowanym w poczytnym tygodniku „Sieci” stwierdził z prostotą, że wiara w Boga daje optymizm: „Cokolwiek złego by się działo, jeśli jest wiara, to wiemy, że to minie”[3].

Nie zapomnijmy nigdy tej zasadniczej prawdy. Kościół naucza jej z mocą, że „Chrystus, który za wszystkich umarł i zmartwychwstał, może człowiekowi przez Ducha swego udzielić światła i sił, aby był zdolny odpowiedzieć najwyższemu swemu powołaniu; oraz że nie dano ludziom innego pod niebem imienia, w którym by mieli być zbawieni. Podobnie też wierzy, że klucz, ośrodek i cel całej ludzkiej historii znajduje się w jego Panu i Nauczycielu. Kościół utrzymuje nadto, że u podłoża wszystkich przemian istnieje wiele rzeczy nie ulegających zmianie, a mających swą ostateczną podstawę w Chrystusie, który jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki”[4].

Dobrze więc czynimy, że idziemy z Chrystusem i za Chrystusem. Raduje nie tylko duszpasterza, że dziś w kościele jest tak dużo ludzi; młodych i starszych. Przypomnijmy znane słowa Mojżesza, skierowane do ludu izraelskiego: „Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził twój Pan Bóg […], aby cię utrapić i poznać, co jest w twym sercu; czy strzeżesz Jego polecenia, czy też nie. Utrapił cię, […], bo chciał ci dać poznać, że nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale wszystkim, co pochodzi z ust Boga” (Pwt 8, 2-3).

V. Dalsza część naszego dialogu zamyka się w stwierdzeniu: stoimy przed Panem. Stojąc, wyrażam postawę partnera, a nie niewolnika. Bóg uczynił mnie wolnym. Mój Stwórca nie nakazał mi, bym wierzył w Niego niewolniczo. Dał mi wolną wolę. Nie manipuluje mną, jak robi to obecnie od rana do wieczora w mediach odpowiednio przeszkolony człowiek. Bóg natomiast przemawia do mego rozumu. Nie straszy. Nawołuje do porządku w myśleniu i zachowaniu. Pamiętajmy: chaos jest uderzeniem adrenaliny, bez którego człowiek młody i najczęściej byle jak wykształcony nie wie, co ma robić, gdzie się podziać, a przede wszystkim – jak żyć. Żeby wiedzieć, jak żyć, trzeba znać pewne zasady. Ale skąd je brać, skoro dziś nawet człowiek stojący na świeczniku często żadnych zasad nie ma? Może poza jedną – za wszelką cenę dorwać się do władzy, na stanowisko.

Jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do świadczenia o wierze i nadziei, aby ludzie – jak wyznał św. Paweł ‒ „nie mający nadziei ani Boga na tym świecie” uczyli się Chrystusa, naszej jedynej nadziei (Ef 2, 12; 4, 20). Chrystus uczy bowiem, jak żyć.

Stoimy przed Panem, Mistrzem i Nauczycielem, bo wiara w Niego, pozwala człowiekowi odnieść zwycięstwo nie tylko nad samym sobą, nad tym wszystkim, co w nim słabe i grzeszne, ale i nad złem, skutkiem grzechu w otaczającym go świecie. Chrystus wyzwolił Piotra z lęku, który owładnął nim na wzburzonym morzu. Także nam pomaga przetrwać najtrudniejsze chwile w życiu, jeżeli z wiarą i nadzieją zwracamy się do Niego o pomoc. „Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!” (Mt 14, 27) – zapewnia. Nie lękajmy się więc! Zaufajmy Chrystusowi bez reszty! Jedynie On „ma słowa życia wiecznego” (por. J 6, 68).

VI. Klęczymy przed Panem – to trzeci człon naszego rozważania. Nigdy człowiek nie jest tak wielki, jak wtedy, gdy klęczy przed Bogiem. To znana prawda. Bóg w swojej dobroci nie da się prześcignąć. Dobrze robisz, jeśli modlisz się nawet wtedy, gdy padasz ze zmęczenia. Najlepiej inwestujesz w człowieka, gdy uczysz go modlić się. Gdy przybliżasz mu prawdy wiary, a przede wszystkim – gdy jako ojciec czy matka dajesz mu dobry przykład religijności na co dzień.

Chrystus powiedział o sobie: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało na życie świata” (J 6, 51). Słowa te prowadzą do czynu i głoszenia Ewangelii. Wobec tylu zagrożeń wiary we współczesnym świecie, wobec jej negowania, ośmieszania, deprecjonowania, a nawet systemowej i wyraźnie przemyślanej z nią walki, tym bardziej trzeba ją umacniać. Rzeczywistość, w jakiej żyjemy, prowadzi coraz ostrzejszą walkę przeciw wszystkiemu, co Boże: przeciw małżeństwu i rodzinie, przeciw życiu, naturalnej roli matki i ojca w wychowywaniu dzieci. Normą i normalnością staje się nienormalność i wierutne kłamstwo. Siła tej fali jest tak ogromna, że czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, w którym momencie sami jesteśmy nią zalewani i zaczynamy myśleć, działać i żyć tak, jak funkcjonuje ten nienormalny świat obok nas.

Człowiek jest światem, który trzeba co rano odkrywać na nowo. Codziennie ukazują się jego wzloty i upadki, dzikie porywy, nierozumne lęki, skrupuły, entuzjazm, rozczarowania. Istotę ludzką często trudniej poznać niż najobszerniejszy kontynent. Jedno niezręczne słowo może sprawić, że pojawią się skaliste góry. Bądźmy dla siebie dobrzy. Dobrzy jak chleb. Miejmy czas dla drugiego człowieka, zwłaszcza dla młodych, by nigdy więcej nie powtórzyła się modlitwa pewnego zrozpaczonego, samotnego dziecka: „Boże, chcę być jak telewizor, by mój tata patrzył na mnie”.

Nie mówmy, że czasy są złe. „My jesteśmy czasem. Bądźmy dobrymi, a czasy będą dobre” – tak uczył św. Augustyn, który żył u schyłku starożytności chrześcijańskiej.

VII. Jeśli idziemy z Chrystusem, jeśli stoimy i klęczymy przed Nim – jak dzisiaj, w uroczystość Bożego Ciała – to jest to dla nas zobowiązaniem, by wprowadzić Pana w nasze codzienne życie. Życie tylko wtedy ma sens, gdy jest z nami Chrystus. Jeśli więc chcesz być szczęśliwy, to – tak jak On nas uczy – uczyń coś dobrego dla bliźniego w zwyczajny, powszedni dzień, bo tylko taki dzień będzie twym najważniejszym dniem. Nie wahaj się! Próbuj! Korzystaj ze światła rozumu, z energii, jaką każda wspólnota chrześcijańska czerpie od Chrystusa.

Cały tekst mojego dzisiejszego kazania wszyscy zainteresowani znajdą na stronie internetowej naszej parafii. „Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów” (Ap 2, 29). A kto chce głębiej rozważyć usłyszane słowa, niech je sam jeszcze raz przeczyta i przemyśli.

W wielu regionach naszej ojczyzny w kościołach śpiewa się pieśń pt. Oto jest Baranek Boży. Na podsumowanie tego naszego dialogu przypomnijmy sobie kilka wersetów tej znanej pieśni eucharystycznej:

Oto jest Baranek Boży, który gładzi grzechy świata.

Kto Cię, Jezu, wiernie kocha, tego wieczne szczęście czeka.

[…].

Wspieraj Kościół i ojczyznę i ulecz nam grzechów bliznę,

Wszyscy grzeszni, lecz skruszeni, niech odejdą pocieszeni.

Amen!

* Kazanie z okazji uroczystości Bożego Ciała, wygłoszone 20 czerwca 2019 r. na Mszy św. w kościele p.w. Nawiedzenia NMP w Krasnobrodzie.

[1] A. Romanowski, Skrzydlate słowa, Warszawa 1990, s. 354.

[2] M. Bardel, Z Krasnobrodu przez obozy i obczyznę do rodzinnych stron, red. E. Walewander, Lublin 1995, s. 55.

[3] J. Zieliński, Harmonia świata. Z Jackiem Zielińskim rozmawia M. Pawlicka, „Sieci” z 12-18 maja 2014, nr 20, s. 50.

[4] Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes Soboru Watykańskiego II, nr 10.

Może Ci się również spodoba